Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

hydraplenish , Ubezpieczenia , voip

Chmura

pokazała Ostatnie porwać przechodnia

A potem zaczęły im migać przed oczami to płaty morza, to gęstwiny zieleni, to otchłanie mieli. Spiętrzona masa murów, zamęt i hałas wielkiego dworca, tłumy nowych pasażerów to Genua, W powietrzu krzyżowały się tylko wykrzykniki obojętnych konduktorów i wiecznie śpieszących się podróżnych: Vintimi glia, San Berno, Torino, Marsylia, Livorno, Nizza, Milano, Mentona! W ciągu paru minut postoju przewinęło się przed ich oczami kilka pociągów i ekspresów o długich, wykwintnych wagonach, upstrzotnych białymi tabliczkami, na których widniały napisy niemal wszystkich większych stolic Europy. Nieustannie przepływały całe fale ludzi ze wszystkich stron świata dochodziły urywki rozmów i nawoływań w najrozmaitszych językach. Wszyscy gdzieś się spieszyli, dokądś dążyli, czegoś się spodziewali... I znowu migające z obu stron wagony, domy podmiejskie wille, ogrody. Pociąg wybiegł w świat i pędził, pędził... Za oknami przesuwały się coraz nowe obrazy, zupełnie tak, jakby się odwijały z wałków.


Strona 139

Zajrzyj na

Losowy fragment


Chociaż, cóż ty sobie myślisz, że ojciec to był byle, co? Oho, nie dal się W kaszy zjeść. Pamiętam, raz na Saskiej Kępie, bo wtedy Saska Kępa była w modzie, nie to, co teraz, co sami szewcy jeżdżą jak się pokłócił z Putowskim, co się także koło mnie kręcił, myślałam, że, do jakiego pojedynku dojdzie. Oho, taki to był ojciec!