Strony
Polecamy
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208
Polecane
Stomatologia , ściany z bali , Odjechani.plChmura
której zaczęła ciemnych jąJeden mizerny kosmyk niegdyś siwych, a teraz już pożółkłych włosów wydostał się spod czepka i przylepił do skroni. Mamo, dlaczegóż to mama jeszcze w łóżku? zapytała synowa. Staruszka nie odpowiedziała. Nie odwróciła nawet wzroku, ciągle utkwionego gdzieś w kąt łóżka. W oczach pani Modlińskiej teraz dopiero obok zdziwienia odbił się niepokój. Przysiadła szybko na krawędzi łóżka, pochylając się nad świekra. Matuchno, co się matuchnie zrobiło? Ruchem pełnym troskliwości i pieszczoty, jakby głaskała dziecko, dotknęła dłonią czoła staruszki i serdecznie pocałowała. Czoło to było zimne prawie i dziwnie twarde. Mamo! mamo!... zawołała strwożona, Staruszka powoli, jakby z wysiłkiem, nie poruszywszy ani o włos głowy, zwróciła spojrzenie na nową. Co się matuchnie stało? Wyblakłe wargi ruszyły się kilka razy bez szmeru, zanim wyszedł z nich głos cichy i bezdźwięczny, Nic, nic... Zimno. Ależ matuchno, tu jest upał! Staruszka jakby nie słyszała lub nie zrozumiała. Wpadnięte usta poruszyły się znowu kilka razy bez szmeru, bezzębne szczęki zadrżały jak w febrze. Zimno powtórzyła. A Pani Modlińska już nie pytała o nic.
Strona 169
Spis nowel
Zajrzyj na
Losowy fragment
Na komodzie we wzorowym porządku, zupełnie jak dawniej, stały porozstawiane różne drobiazgi, staroświeckie ważony i flakony, dwa albumy, kilka spłowiałych fotografii, między nimi jedna heliominiatura samej staruszki jeszcze z dawnych lat, w lokach i krynolinie. Mogło się wydawać, że staruszka wyszła tylko z pokoju i za chwilę powróci. Jeden szczegół jednak świadczył, że mieszkanka opuściła to mieszkanie na zawsze: na łóżku nie było już pościeli.