Strony
Polecamy
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208
Polecane
pozycjonowanie , podręczniki , international phone cardsChmura
czas się pełnych Oboje
Płatki czeremchy latały w powietrzu i ubielały ścieżkę. Prócz niego nie widać było nikogo. Teraz dopiero zrozumiałam, że popełniam coś niewłaściwego. Ale już nie byłam zdolna zawrócić i szłam dalej jak zahipnotyzowana. Zatopiony w czytaniu, nie dostrzegł mnie, ani nie słyszał. Podeszłam wreszcie tuż, tuż do niego i przystanęłam. Jeszcze mnie nie widział. Na ubraniu i na czapce pełno miał białych płatków czeremchy i pierzastych nasion ostromlecza. Wyglądał mizernie, oczy miał podkrążone i niewyspane. Ogarnęła mnie taka tkliwość dla niego... W jednej chwili postanowiłam zawrócić cicho, żeby mu nie przeszkadzać w nauce. Ale już było za późno. Poruszył się i nagle zerwał się z ławki. Przez długą chwilę staliśmy tak wprost siebie. Zdumienie, radość, wdzięczność, poczciwe kochanie, wszystko było w jego wzroku.
W długim moim samotnym życiu nikt już i nigdy tak się na mnie nie spojrzał... I słuchajcie, choćbym stu lat dożyła, tego spojrzenia nigdy nie zapomnę. Gdyby spytano, jaką chwilę pragnęłabym jeszcze przeżyć czy na tym, czy na tartym świecie, to tę, tę tylko, tę jedyną, kiedym widziała te jego dobre siwe oczy, radujące się z mego widoku. I już teraz nie wiem, jak się to stało, jak mogło dojść do tego, ale znalazłam się w jego ramionach i uczułam jego pocałunki na włosach, na szyi, oczach, na ustach wreszcie. I Ogarnął go jakiś entuzjazm wdzięczności. Ukląkł w końcu przede mną i zaczął całować ręce, kolana, schylał się do samych stóp moich. Co chwila podnosił w tył głowę i patrzał mi w oczy tym samym rozmodlonym wzrokiem, tylko już przesłonionym łzami.
Złoto moje! Złoto moje! Powtarzał ciągle.. Oszołomiona, odurzona. Poddawałam się wszystkiemu. Zresztą źle mówię: poddawałam się. I moje oczy zapełniły się łzami. Nigdy, ani przedtem, ani potem, nie kochałam tak silnie, nigdy tak mocno nie czułam, że jestem kochana, jak W owej właśnie chwili.
Strona 19
Spis nowel
Zajrzyj na
Losowy fragment
Z pensji wyszłam naiwną, prawie głupią. Pomimo braku jakichkolwiek specjalnych zdolności oddano mnie do konserwatorium, ponieważ mama uważała, na co się i ojciec w końcu zgodził, że mając talent w ręku, łatwiej w życiu zrobię karierę, co przy braku posagu wydawało się niezbędnym. Byłam na trzecim kursie, mogłam mieć lat wtedy z osiemnaście, kiedym poznała jego...