Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

inwestycje mieszkaniowe tychy , Megavideo , Najpiękniejsza biżuteria

Chmura

samotne przeświadczona zieleni wynaleźć

Jeden, jedyny taki moment mego długiego, ubogiego życia, jedyny brylant w tej koronie, która mi się stała raczej cierniową. A potem chodziliśmy po parku. Nie mówił mi, już pani, tylko złoto, zupełnie tak, jakby to było moje imię. On się nazywał Franciszek słyszałam jednak, jak siostra mówiła mu Ciszku, więc zaczęłam nazywa
 go panem Ciszku. Kazał mi zaraz odrzucić to pan, a za każdą omyłkę musiałam sama przykładać mu dłoń do ust, a on całował. Boże, Boże!... I stąd poszło to dziwne, tylko nasze własne, sekretne imię jego Ciszku. Mówiłam: niech Ciszku..., proszę Ciszku...,. Ciszku jest niedobry... itd. Może to nieładne, nie wiem może to nawet śmieszne, też nie wiem ale dla nas brzmiało to jak najmilsza pieszczota. Chodziliśmy po alejach. Po jakich? Nic nie wiem. Eleganckie Łazienki stały się dla nas puszczą bezludną albo jeszcze lepiej, rajem biblijnym, w którym Pan Bóg osadził pierwszych ludzi mnie i jego. Chodzili wprawdzie i jacyś inni ludzie, ale albo my, albo oni byli, z jakiejś odległej planety, mówiący odmiennym językiem. Bo czyż oni wiedzieli, co znaczy ten słodki wyraz: Ciszku? Było zielono, było słonecznie, na modrym niebie ani obłoczka, był maj.. Pachnęły czeremchy...

W zaroślach nad wodą śpiewały słowiki. Słyszałam je po raz pierwszy w życiu. W dziwnym pomieszaniu wrażeń i uczuć byłabym wtedy przysięgła, że je dobry Bóg umyślnie na ten jeden dzień tylko stworzył, żeby wyśpiewywały czar tego majowego poranku. Nie mogę wierzyć, że tylko szłam wtedy po prostu, jak wszyscy inni ludzie. Nie czułam najmniejszego wysiłku i chociaż chodziliśmy kilka godzin, nie odczuwa łam zupełnie zmęczenia. Coś mnie unosiło, coś unosiło nas oboje.


Strona 20

Zajrzyj na

Losowy fragment


Za to, widzisz, już mogę na pewno liczyć na tę gratyfikację na Nowy Rok. W ogóle bardzo dobrze mi się powodzi i ani chwili nawet nie myśl, że mi tu, czego brak. Za salonik będą mi płacili 15 rubli. Jużem tak sobie obmyślił, że za to Ty tam sobie wynajmiesz pokój od południa, bo to podobno bardzo ważna rzecz.