Strony
Polecamy
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208
Polecane
alveo , ściółkowa Dezynfekcja obory zalety., Kursy manicureChmura
mile siostry lipowej się
On zawsze dawał mi niewielkie bukieciki coraz nowych kwiatów i mówił: Już są modraki! Już są rumianki! Już są maki! I teraz nie pamiętam już dni, nie pamiętałabym, co było wcześniej, a co później, gdyby nie te kwiaty. Bo oto, przypominając sobie jakąś chwilę, przypominam też sobie zaraz, jakie to kwiaty kwiknęły wtedy na świecie i to jest mój jedyny kalendarz tych dni. Ostatnie były róże... Był to, więc czerwiec... Jedna, jedyna chmurka zaciemniała nam błękit tej cudnej wiosny. Byliśmy tacy zapracowani tymi egzaminami! Tak mało mieliśmy na wszystko czasu! Niemal pierwszymi wyrazami przy każdym spotkaniu były: Dziś najwyżej godzinę możemy być razem. Ale nigdy nie mogliśmy dotrzymać tego układu. Po godzinie on mówił: No, jeszcze kwadrans potem: No, jeszcze Z dziesięć minut i tak schodziło najczęściej do samego południa.
Za to potem nocami musieliśmy odrabiać stracone godziny. Sypiałam po parę godzin na dobę, a jednak rano zrywałam się taka świeża, taka żądna życia, jak już nigdy potem. I rzecz dziwna, ja jednak nie żałuję, że to nam wszystko zeszło w takiej gorączce, w takim pośpiechu. I jeszcze jedno: żyłam w ciągłej obawie, że albo w domu domyślą się, czego i moje, niby dodatkowe ranne, lekcje W konserwatorium wydadzą się niepodobnymi domiary, albo, że nas, kto w Łazienkach zobaczy i rodzicom doniesie. Ale ja i tej ciągłej obawy nie żałuję teraz. Nie wiem, dlaczego, nie umiem tego objaśnić, ale nie żałuję. Wszystko było takie piękne, takie świetlane tej wiosny, takie potrzebne, więc może potrzebne były i te cienie.
Strona 23
Spis nowel
Zajrzyj na
Losowy fragment
Ja tu każdego Twego listu czekam jak zbawienia i ciągle go czytam, póki drugi nie nadejdzie. Już nawet listonoszowi za każdym razem daję po 6 centów, żeby tylko o mnie pamiętał. A wiesz, on widać zna Twój charakter pisma, bo jak przychodzi Twój list, to on się uśmiecha i list z daleka pokazuje, a jak inny, to dopiero z torby wyjmuje.