Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

serwis mini cooper białystok , ,

Chmura

magiczną szczerze Ale się

Tak nam zeszło kilka tygodni. V Ostatnie były róże... Dostałam je pewnego upalnego dnia W samo południe. Mój patent z konserwatorium, zwinięty w rulon, spoczywał już od dwóch dni na konsoli w salonie, on tego dnia właśnie miał otrzymać swoje świadectwo. Jakkolwiek z przebiegu egzaminów miał już prawie pewność, że je otrzyma, był przecież trochę zdenerwowany i oboje z biciem serca czekaliśmy oznaczonej godziny., Nie krępując się już tak bardzo, chodziliśmy razem po Krakowskim Przedmieściu od strony uniwersytetu. Mnóstwo studentów, wielu też parami, jak i my, przechadzało się koło nas w tym samym celu,. On. Nie miał zegarka, więc co parę minut musiałam spoglądać na swój.

Wreszcie zbliżyła się pora. Zbladł i ledwie mógł mówić. Wchodził w podwórze, oglądając się ciągle za mną: jeszcze z daleka wyróżniłam go w tłumie studentów i pożegnałam podnoszeniem do góry parasolki. Obok mnie stało mnóstwo przeważnie młodych kobiet i robiło to samo. Umówiliśmy się, że będę czekała w kościele Św. Krzyża. Zdziwiłam się, że większa część kobiet idzie tam również: nie wymyśliliśmy nic nowego. I tam, w kościele, pomimo zupełnej świadomości, że to już przecież za późno i że moja modlitwa nic zmienić nie jest zdolna, zaczęłam się modlić żarliwie o to jego świadectwo, żeby je otrzymał. Przyszedł wkrótce.


Strona 24

Zajrzyj na

Losowy fragment


Miał pełno kasztanów po kieszonkach i najwidoczniej zabierał się do ograbienia ze znalezionego swojej lilipuciej siostrzyczki. Nieco z dala za nimi podchodziła jakaś poważniejsza para. Rzuciłam okiem i poznałam go od razu. Roztył się, trochę osiwiał, zmienił. Nie widziałam go przecież od tamtego czasu, kiedy były róże... Żona jego, szczupła, mała kobiecinka, już ubrana jak babcia, chociaż jeszcze nie stara. Zajęci wnukami nie dostrzegli mnie wcale. Nogi zachwiały się pode mną, musiałam usiąść na ławce.