Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

meble hotelowe , kodeks karnego , bankiety warszawa

Chmura

nad teraz Wczesna łoskot

Potem zdjęła go jakaś pewność siebie, duma, że już jest czymś. Zaczął robić projekty o wiele śmie1sz.e niż dotychczas: przez lat parę będzie oszczędzał, a potem Weźmie w dzierżawę, jaką małą aptekę na prowincji: byle na swoim a potem odstąpi mniejszą, a weźmie Większą po kilku latach już będzie mógł pomyśleć i o kupieniu na własność, naturalnie na wypłaty. Tak prawie każdy się dorabiał. Ot, chociażby ten z Marszałkowskiej: przed piętnastu laty nie miał nic, tylko swój patent, jak on. A teraz ma dużą aptekę o czterech oknach frontu, i to w Warszawie. To znowu mówił, że woli być aptekarzem niż urzędnikiem, choćby takim jak mój ojciec, bo na tym można się w końcu dorobić, a na urzędzie, co? Przytakiwałam mu z zapałem. Po raz pierwszy nie tylko z całą ochota godziłam się być aptekarzowa, ale byłam z tego dumna.

Zagadnął nagle: A rodzice, za kogo chcieliby panią wydać? Odpowiedziałam, że nie wiem. Chociaż dotychczas nie byłam pewna, jak rodzice przyjmą nasze zamiary, ale teraz jego pewność siebie udzieliła się i mnie. Nie miałam już najmniejszych wątpliwości. Umówiliśmy się, że zaraz nazajutrz, w niedzielę, przyjdzie do nas W południe, bo o tej porze zastanie na pewno nas wszystkich. Ja miałam nie wychodzić do sali, aż dopiero przy końcu, wezwana przez mamę., Chodziliśmy długo, długo po parku, wyobrażając sobie, co to będzie jutro o tej porze i jacy my będziemy Ś szczęśliwi. Ślub miał być zaraz w końcu lata wcześniej nie zdążyłoby się z wyprawą.


Strona 26

Zajrzyj na

Losowy fragment


Wychylam twarz zza muru, a on stoi i patrzy. Wtedy wbiegł do środka sieni i nie zważając już na nic, uchwycił mnie w ramiona... I, widzicie, na tym się skończyło moje szczęście, moja wiosna, maj mojego życia...