Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

Agroturystyka Pomorze Gdańskie , budowa zakladu uniservice , Agroturystyka olsztyn

Chmura

teraz zapalały chwilę nie

Paliła mnie twarz, piekły oczy. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Z sali nie dochodziło najmniejsze słówko. Rozumiałam, że rozmowa będzie długa, i gotowałam się na dłuższe czekanie: Nagle, już po kilku minutach, z przedpokoju doleciał mnie jakiś szmer.  Czyżby, kto przyszedł? Pomyślałam zaniepokoiła. Także w porę! Nie mogąc się oprzeć ciekawości, uchyliłam cokolwiek drzwi. I od razu jakbym wrosła w ziemię... Pan Franciszek, nienaturalnie czerwony, nakładał paltot i silił się coś mówić spokojnie i obojętnie. Doszła mnie tylko donośna odpowiedź ojca: A tak, już niezadługo wyjedziemy.

Czekam właśnie na urlop.  O czym oni mówią? Co to jest? Dlaczego mnie nie zawołali?  Zawirowało mi w głowie. Chciałam się poruszyć i biec tam do przedpokoju, ale byłam jak skamieniała.  A zatem przyjemnej podróży!  Usłyszałam jeszcze jego głos. Nie mógł natrafić na swój kapelusz, a potem zamiast ku drzwiom do sieni, posunął się ku drzwiom do zachowana. Wyszedł w końcu ojciec sam zamknął za nim. Po chwili oboje rodzice znaleźli mnie w sypialni. Jeszcze nic nie rozumiałam. I oto dopiero z ust marny spadł na mnie ten grom... Ach, Boże! Wyśmieli go, wyszydzili!


Strona 28

Zajrzyj na

Losowy fragment


Byłabym go pokochała za to tylko, że mnie uznał za godną dzielenia nim jego losów, byłabym mu żoną, przyjaciółką, sługa, najwierniejszym towarzyszem jego doli i niedoli. Teraz, stara, dojrzała kobieta, która wiele widziała, wiele doświadczyła, patrzę się jasno i trzeźwo na rzeczy i patrzę się jasno i trzeźwo na was, mężczyźni. I dlatego gardzę wami.