Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

Opis graffiti na kartce pomoc., projektowanie ogrodów Kraków , Kredyt mieszkaniowy

Chmura

żadnym kojących płomieniach dziwiła

I pojechali. Ostatnie kilka dni, korzystając ze świąt, spędziliśmy zupełnie razem. Było to jakoś zaraz po Wielkiej nocy, przy końcu kwietnia. Pamiętam, że chodziliśmy już wtedy bez palt i czuło się wiosnę Przeddzień ich wyjazdu, a mieli wyjechać o 4ej rano, ostatni wieczór przebyłem u nich. Rzeczy już były spakowane i zamiast lampy, którą sprzedali, paliła się świeca, przylepiona do jakiejś paki, bo nie było już stołu. Pierwszy raz widziałem panią Borowską niezajętą, na swoim zwykłym miejscu, tutkami. Niespokojna, jakby do ostatniej chwili jeszcze niepewna, co ma zrobić, kręciła się ciągli po pokoju i kuchence, szybkimi rzutami oczu przepatrując każdy kąt. Ale wszystko już, prócz pościeli na podłodze, na której mieli spać, było zapakowane.

Co chwila jednakże coś podnosiła z ziemi, raz jeszcze przepatrywała i rzucała znowu? Palce jej, od kilku lat zaprawione do ciągłego ruchu, i teraz nie chciały się uspokoić zauważyłem, że nawet wtedy, kiedy nic nie trzymały, rozchylały się i skurczały nerwowo, chwytając powietrze. Za to mówiła O wiele więcej i prędzej niż zwykle.  Skończona parada. Adju fruziu! Pamiętaj, Władek, że ja nie chciałam.


Strona 65

Zajrzyj na

Losowy fragment


Tak, ale śmierć dziecka byłaby czymś bezlitosnym, zbrodniczym. Byłby to nieprzewidziany wypadek. Byłaby to zarazem jakaś straszliwa krzywda, bo natura nie spełniłaby tego, czego spodziewać się od niej mieliśmy prawo.