Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

Łóżeczko, łóżeczka dla dzieci , kodeks karnego , city light

Chmura

samolubnemu niepokoju napisze zdawało

Idziemy do sieni. Schody kuchenne, wąskie, brudne, prawie ciemne i strome jak drabina. Dochodzimy pod samo poddasze, pod drzwi prowadzące na strych. Nie wiemy, co ze sobą robić siadamy na najwyższym stopniu. Jest zupełnie ciemno, tylko przez okno niżej pada nam ponad głowy słaby blask latarni z podwórza. Zaledwie możemy rozróżnić jeden drugiego.  Słuchaj Władek mówię nie jedź. Widzisz, moglibyśmy tu sobie mieszkać, tu nikt nie chodzi.  Gdzie?  A tu, pod dachem. O, widzisz, tam by się zrobiło taką ścianę z desek i byłby zupełnie pokój.  Ale zimno by nam było robi praktyczną uwagę Władek.,  Prawda. Ale przecież teraz lato, to ciepło.  Prawda przytwierdza Władek. Ale projekt ten nie zajmuje nas jakoś. Inaczej bywało dawniej. Władek mówię.  Co?  Nic... Znowu nie wiemy, 0 czym mamy rozmawiać.  Julek...  Odzywa się po chwili Władek.  No, co?  Na mnie już czas, już pójdę. Poczekaj jeszcze, poczekaj, Władek jeszcze troszkę, mój złoty. I znowu cisza, tylko słaby blask latarni miga nam nad głowami po krokwiach dachu. Władek, a pamiętaj, nie zapomnij o mnie mówię.  Nie zapomnę! O Jezus, o Jezus dusi się Władek.  Bo widzisz, Władek, ja...  I nie mogę skończyć ja bym chyba umarł wykrztuszam wreszcie.


Strona 68

Zajrzyj na

Losowy fragment


Czasem, jak nie mogę zasnąć, chociaż ja teraz dobrze śpię, to mi się ciągle zdaje, że mówię do Ciebie albo, że z Tobą rozmawiam. I tyle, tyle rzeczy mam Ci zawsze do powiedzenia, tak, wiesz, wszystko, wszystko. Żeby, choć z jeden dzień, mój Julku!