Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

noclegi bydgoszcz , hotele białystok , lakiernik kraków

Chmura

konieczność Więc złotej nastrajał

Poczułem zapach rozgrzanej żywicy i mokrych leśnych ziół. Zdjął mnie niespodzianie jakiś żal, że jutro już będzie zupełnie inne, obce widoki będę miał przed oczyma. I nagle przyszła mi myśl do głowy, żeby wysiąść razem z nim na jego stacji i spędzić cały dzień i wieczór z nim i z jego rodziną, wśród naszej polskiej wsi z pękatymi wierzbami i płotami z chrustu.  I dokąd jedziesz?  Spytałem.  Ja? Do S., Ale, mój kochany dobrze, że mi Się przypomniało: czy ty nie znasz, kogo z gimnazjum albo jeszcze lepiej, z okręgu naukowego? Przeszukałem myślą w pamięci.  Nie, nikogo nie znam. A dlaczego?   Bo, widzisz, idzie mi o mojego Władka. A nuż nie zda, a teraz bez protekcji nic nie można zrobić. I Żałuję bardzo, ale nie znam nikogo. I rzeczywiście nikogo takiego nie znałem. Po chwili rozległ się świst lokomotywy. Borowski rzucił się do zdejmowania pakunków.  Wiozę hamak dla żony rzekł, pokazując mi jakąś niezgrabnie związaną paczkę. Pociąg zatrzymał się wreszcie. Na peronie stało mnóstwo osób W letnich jasnych ubraniach, ale wystrojonych tak, jakby to był Ogród Saski.


Strona 73

Zajrzyj na

Losowy fragment


Na komodzie we wzorowym porządku, zupełnie jak dawniej, stały porozstawiane różne drobiazgi, staroświeckie ważony i flakony, dwa albumy, kilka spłowiałych fotografii, między nimi jedna heliominiatura samej staruszki jeszcze z dawnych lat, w lokach i krynolinie. Mogło się wydawać, że staruszka wyszła tylko z pokoju i za chwilę powróci. Jeden szczegół jednak świadczył, że mieszkanka opuściła to mieszkanie na zawsze: na łóżku nie było już pościeli.