Strony
Polecamy
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208
Polecane
włodarzewska opinie , hotele białystok , Biżuteria ślubnaChmura
się regentki niej jak
Wydał mu się rezolutnym i bystrym. A! Wicek! Położył mu rękę na zwichrzonych włosach. A czyj żeś ty? A stróżów. I na tym się tym razem skończyło. Ale była to przełomowa chwila w życiu Wicka, choć ten, nic o tym nie wiedząc, poszedł sobie spokojnie grać dalej W klipę. Od tego dnia starszy pan już zawsze poznawał chłopaka. Często zagadywał do niego, gładził po konopiastej czuprynie, klepał po pyzatych policzkach.
Aż wreszcie raz zapytał: A uczysz ty się? Chłopak nie od razu zrozumiał. Chodzisz do szkoły? Nie. Starszy pan zamyślił się. Wziął chłopca pod brodę i podniósł mu twarz, jakby chcąc ją lepiej widzieć. Wreszcie zapytał: A chciałbyś się uczyć? Wicek milczał. Chciałbyś chodzić do szkoły? Powtórzył starszy pan. Podobna myśl nigdy jeszcze Wickowi nie przychodziła do głowy. Milczał, bo zupełnie nie wiedział, co ma odpowiedzieć. Wtem nagle przyszedł mu na pamięć mały Antek z tego samego podwórza, o rok tylko od niego starszy, najlepszy towarzysz zabaw, który już chodził do szkoły.
Strona 80
Spis nowel
Zajrzyj na
Losowy fragment
Na komodzie we wzorowym porządku, zupełnie jak dawniej, stały porozstawiane różne drobiazgi, staroświeckie ważony i flakony, dwa albumy, kilka spłowiałych fotografii, między nimi jedna heliominiatura samej staruszki jeszcze z dawnych lat, w lokach i krynolinie. Mogło się wydawać, że staruszka wyszła tylko z pokoju i za chwilę powróci. Jeden szczegół jednak świadczył, że mieszkanka opuściła to mieszkanie na zawsze: na łóżku nie było już pościeli.