Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

alveo , ściółkowa Dezynfekcja obory zalety., projekty budynków gospodarczych

Chmura

nawet zachodu koniec że

I co on wtedy zrobi? W ogóle profesor Burakowski nie ma jeszcze doświadczenia i wprawy, a dyrektor szkoły powiedział. Mi tworzy że nie ma temperamentu...Więc miewa chwile przykre I tak już na jego lekcjach klasy siedzą najgorzej. Szmery, rozmowy, braki posłuchu. Jak się do tego wziąć? Ot, choćby i w tej chwili. Ma wzrok utkwiony w dziennik, ale jakimś kącikiem oczu, widzi, że jeden z uczniów z boku klasy nałożył na ręce kalosze i zza pulpitu. wywija tym kaloszami, udając marionetki. Żeby chociaż wiedzieć, jak się nazywa! Zapytać go się? To się nie przyzna, a choćby i przyznał, będzie awantura. Już lepiej udać, że nie widzi. Zadaje jeszcze jedno pytanie wyrwanemu, uczniowi, bardzo łatwe. Co tam dam mu trójkę z minusem, rozumuje: sobie będzie spokój. Ale uczeń sypie się wprost skandalicznie, jakby na złość jemu. Stawia dwójkę. Krzyki, hałas Burak! rzepa! Dopisuje, plus: Pomidor! rozlega się gdzieś z kąta sali. Trudno, człowiek nie jest świętym. Profesor Burakowski czuje się zirytowanym. I Mimo woli następnych uczniów słucha ostrzej, obcina. Kiedyście wy tacy, to i ja taki wiruje mu w myślach. Do domu wraca zmęczony, rozdrażniony. Późną jesienią, w Dzień Zaduszny, profesor Burakowski wraz z Marcinową pali światło na grobie starszego pana, swego największego dobrodzieja. Figura już stoi. Jest to postać anioła, trzymającego jakiś wazon urnę według objaśnienia kamieniarza. Oglądali ją kilkakrotnie, zanim się zdecydowali. Figura, świeżo pomalowana na kolor kawowy, jeszcze nie wyschła.


Strona 98

Zajrzyj na

Losowy fragment


Od samej chwili śmierci staruszki aż dotąd nie opuszczało go poczucie, że czegoś względem niej nie spełnił. Co to miało być nie wiedział tylko, że to coś bezwarunkowo spełnić powinien, bo inaczej nie będzie miał spokoju. Jeszcze w pierwszych dniach przed pogrzebem mógł się sam sobie tłumaczyć brakiem czasu i swobodnej myśli, teraz jednak nic już nie stawało na przeszkodzie. Tymczasem schodziły całe dni, nawet tygodnie, a owa upragniona chwila tego czegoś nie nadchodziła.